
Klimat kolei z czasów cesarza Wilhelma II może poczuć ten, kto zbłądzi do ukrytej tuż przy czeskiej granicy miejscowości Sławniowice Nyskie.
Stoi tu okazały budynek końcowej stacji 13-kilometrowej linii z Nowego Świętowa. Pierwszy pociąg przyjechał do Sławniowic 15 listopada 1894 roku.
Trasa miała pierwotnie przechodzić przez granicę, ale tego odcinka nigdy nie zrealizowano. Zamiast przejścia Sławniowice Nyskie - Kunetice powstało w 1912 roku inne: Kałków - Vidnava. Funkcjonowało ono aż do 1945 roku, kiedy transgraniczny tor został rozebrany. Linia do Sławniowic przez cały czas swojego istnienia była więc ślepo zakończona. Używano jej głównie do wywozu marmuru ze sławniowickiego kamieniołomu.
Z Nysy przez Nowy Świętów kursowały tu pociągi pasażerskie, nawet 7 par dziennie. Ruch osobowy został jednak zamknięty bardzo szybko, bo już w 1961 roku, równocześnie z zakończeniem obsługi sąsiedniej linii Otmuchów - Dziewiętlice. Potem linię rozebrano.
Do dziś w Sławniowicach zachował się tylko niewielki kawałek toru w przejeździe. Zachwyca natomiast budynek stacyjki, w którym mieszkają lokatorzy. Na fasadzie od strony peronu widoczna jest niemiecka nazwa stacji: Gross Kunzendorf. Czas jakby się tu zatrzymał.
Jacek Zemła
Fot. Jacek Zemła
Na zdjęciu: Stacyjka choć ma już ponad sto lat, a wygląda doskonale